BORUJOIS - PASTEL JPUES | RÓŻ W KAMIENIU NR 33 LILAS D`OR ORAZ 92 SANTAL.

Witam! Dzisiaj na pierwszy plan wychodzą produkty marki Bourjois. Kosmetyki od Bourjois mają coś w sobie, zawsze gdy przechodzę obok ich szafy lubię popatrzeć na ich ciekawe opakowania, pomacać (oczywiście testery) a nawet i powąchać. Chyba wszyscy znają ich bronzer w tekturowym opakowaniu w formie czekoladki - Słodkości :D. A dzisiaj mowa będzie o równie myślę znanych, różach w kamieniu, z których jeden z nich jest bronzerem. Jak to możliwe? Zapraszam dalej po odpowiedź! :)


A więc zaczynając od pojemności to opakowanie w zawiera 2,5g produktu termin ważności to 18 miesięcy. Sam produkt znajduje się w idealnie dopracowanym w każdym calu opakowaniu, które jest małe, urocze, zamykane na magnez. Bardzo zgrabne, przez co zajmujące mało miejsca w kosmetyczce. W środku znajduje się lusterko oraz aplikator, który jest bardzo kiepski ale często w takich kompaktowych opakowaniach pędzelki nie nadają się do użycia. Róż nie tylko urzeka wyglądem ale także działaniem oraz zapachem. Miałam dużo różnych róży ale nigdy się nie spotkałam z tym , że może tak ładnie pachnieć. Zapach: przyjemny, różany, pudrowy tak właśnie wyobrażam sobie zapach różu, jest nienachalny, utrzymuje się bardzo długo. Konsystencja: róże są wypalane, przez co bardzo odporne na urazy mechaniczne (zadrapania paznokciem, upadki itp.) i wydajne. Posiadam dwa odcienie nr 33 Lilas d`Or oraz 92 Santal.


Pierwszy kolor to nr. 33 Lilas D'Or. Piękny różo-brzoskwiniowy z złotymi drobinkami. Na policzkach daje naturalny odcień, subtelny troszkę połyskujący. Po sprawdzeniu koloru na palcu stwierdziłam, że jest bardzo mocno napigmentowany. Sytuacja zmieniła się podczas aplikacji różu pędzlem. Trzeba się trochę namachać by na policzkach pojawił się jakiś kolor. Dla jednych może to być wada dla innych zaleta. Na pewno sprawdzi się dla osób stawiających pierwsze kroki w makijażu, gdyż trzeba się naprawdę bardzo postarać aby zrobić sobie nim plamy. Natomiast dla osób lubiących mocniejszy efekt nic straconego bo efekt można stopniować. 


Drugi z mojej kolekcji to nr 92 Stantal, który również należy do palety róży marki Bourjois ale zdecydowanie jego kolor ciężko zakwalifikować do tej grupy produktów. Używam go jako bronzer, ponieważ ma lekko "rdzawy", brązujący, opalizujący kolor. Ten kolor w przeciwieństwie do poprzednika jest o wiele bardziej napigmentowany i trzeba z nim bardziej uważać. Moim zdaniem lepiej się sprawdzi latem na opalonej skórze bo pięknie odbija światło.


Róże marki Bourjois mają bardzo bogatą gamę kolorystyczną od jasnego różu poprzez brązy. Znajdziemy wykończenia matowe, satynowe jak i perłowe. Myślę, że zarówno posiadaczki jasnych cer jak i śniadych znajda dla siebie odpowiedni odcień. Na policzkach dają bardzo delikatne wykończenie, a nasycenie możemy stopniować nakładając kolejne warstwy. Produkty są specjalnie wypiekane a co za tym idzie bardzo wydajne (nie do zużycia). Kolejną ich zaletą jest trwałość, nałożone podczas porannego makijażu utrzymują się aż do wieczora. 


Ich minusem jest na pewno cena. W stacjonarnych drogeriach to około 50 zł - Przesada! Korzystniej zamówić je z drogerii internetowych, tam są nawet o połowę tańsze. Irytuje mnie również, że napisy na opakowaniu się ścierają. Widać to już po moim różu, który był zakupiony wcześniej. Polecam pomacać sobie w Rossmannie i przede wszystkim powąchać. :D Warte zakupu.


P.S. Lubicie produkty Bourjois? Macie jakiś ulubiony?

Udostępnij ten post

7 komentarzy :

  1. Nie miałam żadnego ale jaśniejszy mi przypadł do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mam do nich sentyment bo pamiętam czasy jak moja mama namiętnie używała tych róży ;) chyba będę musiała jej przywrócić te wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie ten jeden wygląda bardziej jak bronzer

    OdpowiedzUsuń

LEOKADjA © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony przez Blokotka